Lista najbardziej bezsensownych danych w rankingach

Niewiarygodne rankingi uczelni

Na co komu metraże, czyli lista najbardziej bezsensownych danych w rankingach. Od kilkunastu lat trwa globalna moda na rankingi.

Nie oparł się jej również świat nauki. W mediach znaleźć można multum rankingów grupujących uniwersytety z całego świata. Wiele z nich powstaje w oparciu o absurdalne wskaźniki.

W morzu wskaźników

Powstające jak grzyby po deszczu rankingi uniwersytetów i pozostałych szkół wyższych wykorzystują mnóstwo wskaźników w celu uszeregowania uczelni. Słynny US News & World Report mierzy na przykład udział studentów stacjonarnych. Po co? Trudno powiedzieć. Podobne wyliczenia często dotyczą kadry profesorskiej i tego, jaki jej odsetek pracuje na cały etat. Pod uwagę bywają brane też tak absurdalne kryteria jak powierzchnia kampusu, ilość sal wykładowych w stosunku do liczby studentów czy… posiadanie krytego basenu.

Mądre wskaźniki?

Wśród rankingów szkół wyższych, jednymi z popularniejszych są te oparte o dane ilościowe – zarobki absolwentów. Dzięki nim możemy się dowiedzieć, jaką stopę zwrotu ma nasza inwestycja w edukację. Brzmi mądrze? Niekoniecznie. Otóż w tego rodzaju rankingach nieuwzględniony jest czynnik indywidualny. To, ile absolwent zarobi, zależy nie tylko od ukończonej uczelni, ale również jego indywidualnych predyspozycji, zainteresowań, miejsca, gdzie będzie szukał pracy, doświadczenia itp. W wielu rankingach uwzględniane są również jakość nauczania czy też prestiż akademicki. Oceniane są one na ogół za pomocą ankiety skierowanej do kadry naukowej, a nie na podstawie solidnych danych.

Absolwenci gorszych uczelni zarabiają lepiej?

Badanie przeprowadzone przez profesorów Sandera i Yakowitza z USA na studentach uczelni prawniczych prowadzi do zaskakujących wniosków. Wyższe zarobki otrzymywały osoby, które miały najlepsze stopnie w trakcie studiów, a nie ci, którzy skończyli najbardziej prestiżowe uniwersytety. Innymi słowy, więcej zarabiał absolwent relatywnie słabej uczelni, który należał do grona jej najlepszych studentów, niż przeciętny absolwent znacznie bardziej prestiżowej szkoły wyższej. Okazuje się więc, że jeżeli dostaniemy się na kilka uczelni, wybór tej najbardziej prestiżowej może wcale nie być najlepszy. Wyniki badania mogą być pierwszym gwoździem do trumny uczelnianej rankingomanii. Czy tak się stanie, pokaże czas.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

eleven − five =